30 grudnia 2014

Było, minęło...


Kolejny rok za nami. Po kilku chwilach refleksji, stwierdzam, że 2014 był dla mnie bardzo pozytywny, spędziłam dużo czasu z przyjaciółmi, wiele pracowałam nad sobą (pod wieloma względami), walczyłam z wieloma przeciwnościami losu i wyznaczyłam sobie wiele celów, które udało mi się zrealizować. Cieszę się, że w tym roku cała moja rodzina trzymała się w zdrowiu i mam nadzieję, że 2015 będzie równie łaskawy pod tym względem.

Aczkolwiek zamiast skupiać się na wspomnieniach, bo u mnie zawsze znajdzie się na nie czas - postanowiłam wspomnieć również o postanowieniach i celach na rok 2015. Zauważyłam, że pisząc listy postanowień w pewnym momencie zaczynałam wymagać od siebie zbyt wiele. Teraz staram skupić się na najważniejszych kwestiach typowo rozwojowych (licencjat, zaliczenie kursu graficznego, sesja, prawo jazdy, zdrowa dieta i aktywność), dodatkowo tworzę osobną listę marzeń i mniejszych celów na nadchodzący rok. Taka mapa marzeń, bo marzenia się spełniają, ale najczęściej to my sami je spełniamy :)


Życzę Wam kochani, aby nadchodzący rok 2015 nikogo nie zawiódł, abyśmy wszyscy przeżyli go pięknie i szczęśliwie, ciesząc się jego każdym dniem, nie marnując czasu na stres i smutki, oby nie było ku temu żadnych powodów :)

Pozdrawiam i do usłyszenia w 2015!

29 grudnia 2014

Smak świąt...

Witajcie, dzisiaj znów z 1-dniowym poślizgiem, ale nadal w projekcie :) U mnie smak świąt bożonarodzeniowych to przede wszystkim uszka z barszczem. Czekam na nie cały rok, choć oczywiście mogłabym się na nie skusić wiele razy w roku, ale wtedy nie smakują tak samo na święta. Jest to potrawa bez której nie wyobrażam sobie świąt, a od kilku lat przygotowuje je sama. Oczywiście nie przebiłam jeszcze przepisu mojej babci.


Przepisów na uszka jest wiele. Ja przygotowuję je w nieco bardziej skomplikowany sposób, chodzi tu przede wszystkim o farsz, który u mnie składa się z: słodkiej kapusty (nie kiszonej!), pieczarek i grzybów. Ale nawet z samymi pieczarkami smakują bardzo dobrze. Natomiast barszcz, robię na mocnym przygotowanym wcześniej rosole, dodając wodę z gotowania grzybów (do uszek), dużo buraków oraz koncentrat do barszczu (i oczywiście wiele innych przypraw). Zdradzę Wam też, że moja babcia do ciasta na uszka dodaje 1 jajko na kilogram mąki oraz trochę mleka, dzięki temu się nie rozgotują i nie będą się sklejać :)


A jaka jest Wasza ulubiona potrawa?

23 grudnia 2014

Kruche ciasteczka korzenne na święta - przepis :)


Dzisiaj podzielę się Wami chyba najprostszym przepisem na kruche ciastka, które urozmaicając przyprawami korzennymi idealnie wpasują się w klimat świąt. Ja swoje zrobiłam wczoraj i teraz tylko czekają na udekorowanie. Najbardziej w robieniu takich ciasteczek lubię, piękny zapach który wypełnia całe mieszkanie na długi czas. 

Składniki (w moim przypadku na 2 blachy, polecam wypróbować połowę proporcji na 1 blachę)
- 500 g mąki
- 200 g cukru
- 250 g margaryny
- 2 łyżeczki cynamonu
- małe opakowanie cukru migdałowego
- odrobina soli
- odrobina gałki muszkatołowej
- 2 jajka

Mąkę przesiewamy, suche składniki łączymy ze sobą, następnie dodajemy margarynę pokrojoną w kostki i nożem, bądź też łopatką plastikową kroimy nadal w mące, aby połączyć z resztą składników. Dodajemy jajka i zaczynamy ugniatanie. Ja na szczęście miałam tutaj pomoc chłopaka, który dość szybko ugniata do dobrej konsystencji. Gdy nasze ciasto nie będzie się już sypać i będzie miało gładką konsystencję - wstawiamy na jakieś 20 minut do lodówki. 

Później zostaje nam tylko sama produkcja ciasteczek, polecam ciasto wałkować na grubość 0,5 cm. 


Ciasteczka wstawiamy do piekarnika na 20 minut w temperaturze 180*C.



Życzę wszystkim wesołych i spokojnych Świąt :)

22 grudnia 2014

Nie mogę żyć bez...

Ale mam niesympatyczny poślizg, no ale w sumie tylko jeden dzień. Ale usprawiedliwię się, że to dlatego że byłam w trakcie podróży na święta do rodzinnego miasta :). Długo myślałam o tym bez czego nie mogę żyć i pojawiało się wiele pomysłów przyziemnych i nieco bardziej istotnych. Nie wiedziałam jak zbudować tego posta, którymi kwestiami się zająć, tymi pierwszymi, czy drugimi - ważniejszymi. Pomyślałam, że skoro atmosfera świąteczna u mnie w pełni, a tu najważniejszą rolę odgrywa dla mnie miłość. Rodzina, przyjaciele i bliscy. To oni są dla mnie najważniejsi i bez nich nie mogę żyć. W święta czuję to jeszcze bardziej, gdy mamy okazję spotkać się wszyscy razem, wspólnie celebrować ten piękny dzień, bo żadne spotkania nie są tak piękne jak właśnie te w zimowe święta Bożego Narodzenia. Jest to również czas, który spędzam ze swoją drugą połówką na rozmaitych zachciankach, przygotowywaniu prezentów (które wprost uwielbiam robić, o wiele bardziej niż je dostawać), pieczeniu pierniczków, a jeśli mowa już o potrawach to tutaj naszym daniem popisowym są co roku przyrządzane uszka, z prawdziwym domowym, barszczem. Tyle uroków ma ten czas, że ja nie mogłabym go nie doceniać :)


W sumie teraz to szczęścia brakuje mi tylko śniegu, choć to że go nie ma ma swoje plusy i minusy :D




11 grudnia 2014

Grudzień w słowach: Sposób na zimowe dni

W tym tygodniu udało mi się zorganizować posta już nie na ostatnią chwilę jak ostatnio. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi sposobami na zimowe dni, nie są to wszystkie na jakie miałabym ochotę, aczkolwiek wszystkie jakie udało mi się realizować w ostatnich dniach i uchwycić na zdjęciach :)
No to zaczynamy!

1. Dieta - i zimowe smoothie! Aktualnie na tym skupiam się najbardziej, na studiach mamy teraz szalone tępo, zbliżają się święta i chwila odpoczynku z rodziną, bardzo nie chciałabym zachorować. Do tego od jakiegoś czasu, gdy odżywiam się zdrowo widzę, znaczną poprawę cery, skóry, paznokci itd. Aktualnie mamy bardzo dużo owoców w sklepach, a przede wszystkim sezon na cytrusy w pełni :) Rano nie wyjdę z domu wypicia i przygotowania sobie na uczelnię koktajlu. Składniki smoothies jakie u mnie aktualnie goszczą to: banany, kiwi, jarmuż, maliny, woda kokosowa, truskawki, len mielony, i z tego czaruję bombę witaminową.  Do tego dużo imbiru do herbaty, tran, magnez i nie narzekam na swoją odporność :)

zimowe smoothie przepis




2. Świąteczne dekoracje

To jest coś co w okresie świątecznym lubię najbardziej, oczywiście poza czasem dla rodziny. Bardzo lubię dekorować wnętrza, rozwija to moją wyobraźnię, kreatywność, a przede wszystkim tworzy magiczną świąteczną atmosferę, której można doświadczyć tylko raz w roku, to czemu nie skorzystać? :)

dekoracje świąteczne blog

dekoracje świąteczne vintage

3. Gorące herbaty, dużo gorących herbat :)

Jakiś czas temu częściej pijałam czarne, teraz znów wróciłam do zielonych. Ale lubię wszystkie, ziołowe, smakowe również. Ciemne czasem słodzę miodem leśnym lub syropem z agawy, choć nie często. Ciepłe herbaty przyjemnie rozgrzewają i są idealnymi kompanami do blogowania, książek, seriali, nie oszukujmy się - do wszystkiego :))


4. Książki, seriale, blogi

Tradycyjnie jak na okres jesienno-zimowy przystało, takie rozrywki nabierają nowego znaczenia :) Choć bardzo żałuję, nie nie mogę się im oddać w pełni i na dłuższy czas, ah te studia :(



5. Nawilżanie!

I tu kolejna czynność, która aktualnie bardzo pokazuje zalety jej przestrzegania w tym okresie. Kupiłam ostatnio krem do twarzy Pharmaceris, oliwkę do ciała babydream z Rossmann'a, a oliwka z Alterry i olej kokosowy goszczą u mnie od dłuższego czasu. Już widzę pozytywne efekty, bo zawsze w okresie jesienno-zimowym miałam problem z łuszczeniem się skóry i przesuszaniem, głownie na twarzy. Teraz nie mam już z tym problemu, a do tego jeszcze pomadka rumiankowa z Alterry przed wyjściem z domu, i żaden zimny wiatr nie będzie groźny dla naszej skóry :)


6. Jarmarki świąteczne

To też od kilku lat u mnie tradycja, najbardziej lubię jarmarki bożonarodzeniowe w Berlinie (tzw. weihnachtsmarkt'y). Grzane wino, owoce w czekoladzie, migdały w lukrze, świąteczne rękodzieła, czego chcieć więcej? :)





No i to chyba wszystko, na co aktualnie znajduję czas. Brakuje mi ruchu i więcej czasu na świeżym powietrzu, a niestety wiem, że w najbliższym czasie się to nie zmieni, Zapewne wrócę do ćwiczeń domowych, na szczęście mam trochę gadżetów do ćwiczeń i płyt DVD :)

A jakie Wy macie sposoby na zimowe dni?


Pozdrawiam :)

7 grudnia 2014

List do...


Drogi Święty Mikołaju!
Piszę do Ciebie ten list i sama jestem pełna podziwu, gdyż nie spodziewałam się, że jeszcze przydarzy mi się korespondować z Tobą. Ostatni list pisałam do Ciebie zapewne z 10 lat temu... Pamiętam bardzo dokładnie coroczny rytuał sporządzania listy wymarzonych prezentów, przypuszczam, że byłam dość wymagającym brzdącem, ale nigdy mnie nie zawiodłeś. Na obecnym etapie mojego życia, nie potrafię już prosić o rzeczy materialne, nie są mi one do szczęścia potrzebne. Dlatego właśnie postanowiłam napisać właśnie do Ciebie, do nikogo innego (choć przyznaję się miałam pewien pomysł, aby napisać do Twojej małżonki - Pani Mikołajowej po kilka porad w organizacji świąt, nie śmiem wątpić, że jest ekspertem - aczkolwiek ostatnia rozmowa z babcią rozwiała moje wszelkie wątpliwości). W tym roku chciałam Cię prosić o kilka nie-rzeczy, z zapasem na przyszły rok, kiedy może znowu się do Ciebie zwrócę z prośbami.
  • zdrowie dla mnie i dla wszystkich moich bliskich
  • motywację w pisaniu pracy licencjackiej i studiowaniu
  • energię do czerpania z życia jak najwięcej
  • cierpliwość do ludzi, którzy często moją cierpliwość nadwyrężają
  • szczęście na co dzień i w dążeniu do celu
Całuję, Madeleine.

Ps.: Jeszcze jedno życzenie, a raczej prośba do czytelników posta. Każdy z nas może być św. Mikołajem, nie tylko dla swoich bliskich. Ja co roku staram się dołączyć do jakiejś akcji charytatywnej, a jest ich pełno organizowanych w czasie świąt chociażby mikołajkowy blok reklamowy, akcja podaruj misia, w wielu sklepach stoją kosze gdzie można wrzucać słodycze i zabawki dla dzieci, koce i jedzenie dla zwierzaków ze schroniska. Gorąco zachęcam do brania udziału w takich akcja, czasem nie trzeba wiele poświęcić, aby umilić innym ten świąteczny czas :) !!


Post ten jest pierwszym z 5, które napiszę na blogu w ramach projektu "Grudzień w słowach", organizowanego przez Różową Klarę. Obawiałam się, że nie zdążę, ale udało się i napisałam list. Niesamowicie długo głowiłam się kogo wybrać na adresata, ale im bardziej oryginalne pomysły przychodziły mi do głowy, tym bardziej zaplątane miałam wytłumaczenie takiego wyboru, dlatego też podobnie jak u niektórych innych uczestników, padło po prostu na św. Mikołaja. 

Jak byłam mała uwielbiałam pisać do niego listy, a jak nie teraz (dzięki Klarze) to kiedy? Najwięcej refleksji pojawiło się w trakcie formowania samych próśb, bo czego tak na prawdę mogę chcieć? Jasne jest mnóstwo rzeczy, które mogły by mi się przydać, czy chociażby książek, które chciałabym przeczytać. Ale są to rzeczy tak przyziemne, że dzisiaj głupio mi o nie prosić. Jak już Mikołaj miałby spełnić moje prośby, to te wymienione powyżej uszczęśliwiły by mnie najbardziej.

Michael Bublé idealny na święta!

A jak u Was świąteczna atmosfera? Ja niedługo zabieram się za pieczenie świątecznych babeczek i ciasteczek, którymi zapewne też pochwalę się na blogu :)

W moich czterech ścianach też robi się już coraz bardziej świątecznie:



Pozdrawiam!
Madeleine :)





28 listopada 2014

Budyń owsiany z bananami, gryką, malinami i mango

Wegański budyń owsiany z bananem - przepis.

budyń owsiany z malinami

Zapraszam Was na przepis, który urodził się w mojej kuchni dzisiaj i to całkowicie przez przypadek. Dzisiaj pogoda całkowicie zdemotywowała mnie do wychodzenia z domu, poza krótkim spacerem z psem siedzę, cały dzień przygotowując referat na studia. Ten bunt wykluczył również wyjście do sklepu po zakupy, więc byłam skazana na to co znajdę w domu. Tym sposobem urodził się przepis zdrowy, wegański, szybki, łatwy i smaczny

Budyń owsiany z bananami, gryką, malinami i mango

Najpierw zajęłam się kompletowaniem składników, jakie miałam dostępne w kuchni pod kątem tego na co miałabym ochotę i idąc tym tropem dalej, co do tego pasuje. Padło na słodkie, w taki smutny szary dzień wypada sobie nieco osłodzić :) 

A więc jak zrobiłam ten pseudo budyń (gdyż jest bez nabiału, bez gotowania)? Najpierw pół szklanki płatków owsianych wypełniłam wrzątkiem i odstawiłam na jakieś 5 minut, aby rozmiękły.

budyń z płatków owsianych i bananów

Płatki z wodą przelałam do blendera, dodałam całego banana, garstkę jagód goji, syrop z agawy. Po zmiksowaniu otrzymałam konsystencję, która od razu skojarzyła mi się z budyniem :) 
No to pozostały już tylko dodatki...

deser z gorącymi malinami i mango

Postanowiłam urozmaicić ten "budyń" chrupiącą gryką z melasą i migdałami, którą dostałam od cudmiód w listopadowym boxie, plastrami mango, a całość zwieńczyłam gorącymi malinami.

deser z gryką

Wyszło naprawdę smacznie :) 

Też lubicie eksperymentować w kuchni?

Pozdrawiam :)

23 listopada 2014

Cudmiód - box numer 10

Cudmiód box numer 10 - jubileuszowy :)

Paczka dotarła do mnie już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno wróciłam z krótkiego wypadu do rodzinnego miasta, więc dopiero teraz udało mi się napisać posta z jego zawartością.

W środku znalazłam tradycyjnie 5 produktów spożywczych, tym razem były to:
- ekspandowana gryka z melasą i migdałami
- grusztarda - ona chyba zaskoczyła mnie najbardziej :)
- batonik energetyczny o zachęcającej nazwie "Lewy Sierpowy" :)
- smoothie truskawkowo-malinow-żurawinowe - bez cukru i żadnych dodatków <3 imaro="" p="">- ciasteczka macaroons Sucre




Jako, że był to 10 - jubileuszowy box, do każdej paczki dołączany był mały upominek:



Ja dostałam drewnianą podkładkę pod kubek, jak dla mnie rewelacja! Jak zobaczyłam ją w boxsie to aż krzyknęłam z zachwytu, od dawna chciałam taką mieć i już czaiłam się na wiele podobnych w internecie, ale szkoda mi było 20 zł za kawałeczek pociętego drzewa, i pomyślałam że sobie odpuszczę (a ewentualnie uderzę do jakiegoś leśniczego i kupię sobie całe drzewo i będę miała dostatek podkładek) - żartuję, ale naprawdę w moim przypadku cudmiód box trafili w 10! Do tego piękny napis na dobry początek dnia, czego chcieć więcej :)

Pozdrawiam ;)

20 listopada 2014

Kwiatowe herbaty z fioletowych ziół

Kwiatowe herbaty 

fioletowe zioła

Dziś post typowo zielarski, bo tym ostatnio interesuję się coraz bardziej. Akurat tak się złożyło, że byłam w sklepie ze zdrową żywnością z zamiarem uzupełnienia swojej półki z naturalnymi herbatami. Padło tym razem na 3 herbatki ekologiczne, które łączy jedna cecha wizualna - kolor fioletowy, wybór poniekąd właśnie dlatego, że fiolet to jeden z moich ulubionych kolorów :) A co konkretnie wybrałam...


fioletowe herbaty


Kwiat wrzosu:


- zatrzymuje rozwój bakterii w obrębie układu pokarmowego
- sprawdza się przy dolegliwościach w obrębie dróg moczowych
- napary z wrzosu działają przeciwzapalnie, uspokajająco
- polecane przy bólach reumatycznych
- dzięki swoim moczopędnym właściwościom stosowane są w leczeniu kamicy nerkowej
- wrzos wspomaga również procesy trawienia i poprawia apetyt
- zawiera również potas i krzem, które wspomagają regenerację organizmu


Kwiat ślazu:


- ze względu na właściwości osłaniające i wykrztuśne
dobrze sprawdza się przy przeziębieniach, grypie, anginie, zapaleniu oskrzeli
- posiada dużo śluzu, stąd jego właściwości osłaniające przydają się również 
przy stanach zapalnych błon śluzowych układu pokarmowego
- kwiaty ślazu zawierają również:
 witaminę C, kompleks witamin B, karotenoidy, oraz sole mineralne


Kwiat stokrotki:


- działa oczyszczająco na organizm, usuwa toksyny i poprawia przemianę materii
- ma działanie przeciwzapalne (w ziołolecznictwie ludowym stosowano ją przy leczeniu chorób górnych dróg oddechowych
- polecany jest przy nieregularności menstruacji
- poprawia pracę wątroby
- działa wzmacniająco na nasz organizm
- uszczelnia naczynia krwionośne
- sprawdza się przy urazach: łagodzi obrzęki, przyspiesza gojenie się ran, siniaków

kwiatowa herbata

Jak widzicie zastosowań jest mnóstwo. Oczywiście nie trzeba mieć żadnego z wyżej wymienionych problemów aby pić takie napary. Ja dzisiaj połączyłam te 3 herbatki i zaparzyłam jako jedną. Fantastyczne są tu nieskończone możliwości tworzenia różnych kombinacji herbacianych. Jeśli nie przepadacie za "czysto" ziołowymi herbatami to polecam również dodawanie takich ziół do herbaty liściastej czarnej bądź zielonej.

Pozdrawiam!

18 listopada 2014

Oreo Brownie - łatwy przepis

Oreo Brownie - łatwy przepis.

oreo brownie blog

Witajcie! Już trochę późno, ale nie mogłam się powstrzymać i dzielę się z Wami przepisem na świeżo upieczone brownie z dodatkiem ciasteczek Oreo. Uważam, że jest to świetny pomysł, żeby zaskoczyć znajomych czymś ciekawym, a przede wszystkim pysznym!

Jak pewnie większość wie, ciasto to jest typowe dla kuchni amerykańskiej, a pierwszy publikowany przepis na brownie pojawił się w 1904 roku. Oreo nie inaczej - również jest słodkością amerykańską produkowaną tam od 1912 roku, a obecnie są to najczęściej kupowaNE ciastka w całych Stanach Zjednoczonych. Dlatego też Oreo Brownie jest połączeniem całkowicie amerykańskim. Ja osobiście uwielbiam ten rodzaj ciasta i nazywam je małym american cake dream :)

Zapraszam do czytania posta, tam znajdziecie pełny przepis i fotorelację z pieczenia.

13 listopada 2014

Garnier Ultra Doux, Sekrety Prowansji - Szampon do włosów - Morela z Rousillon i olejek migdałowy - recenzja

garnier ultra doux morela i olejek migdałowy

Garnier Ultra Doux Szampon do włosów - Morela z Rousillon i olejek migdałowy


Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami moją opinią na temat Szamponu do włosów z serii Garnier Ultra Doux - Sekrety Prowansji - Morela z regionu Roussillon i olejek migdałowy.

Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził, zapraszam do dalszej części posta...

11 listopada 2014

Interstellar!

interstellar opinia

Interstellar - moja opinia...


Chciałam się podzielić z Wami moimi wrażeniami po filmie reżyserii Christophera Nolana "Interstellar". Mam nadzieję, że opinia nie będzie zbytnio bazująca na moich świeżych jeszcze emocjach, gdyż dopiero co wróciłam z seansu. Zacznę od tego, że nie należałam do grona osób, które od lat wyczekiwały premiery tego filmu dowiedziałam się o nim przy okazji przeglądania repertuaru kina (co trochę dziwne bo jestem dość aktywną "filmowo" osobą, regularnie aktualizuję swoje konto na filmwebie itd.). Nie będę pisać tu obszernej recenzji czy też opisywać fabuły, bo nie o to mi chodzi, takie informacje bez problemu znajdziecie w sieci.


Bez zbędnego lania wody - według mnie film jest fantastyczny. Przyznam się, że nie wiedziałam czego się spodziewać kiedy weszłam na salę kinową, cierpliwie oczekiwałam na film - niecierpliwie podjadając popcorn w trakcie reklam. A to dlatego, że przed wyjściem z domu nie zdążyłam nawet obejrzeć zwiastuna filmowego.

Osobiście od dzieciństwa uwielbiałam filmy związane z tematyką wypraw kosmicznych itd. Ten film jest w mojej kolekcji (już obejrzanych) wisienką na torcie. Dość niedawno oglądałam "Grawitację" z Sandrą Bullock, który jest zdecydowanie "gorszy" (jeśli tak muszę to określić, lecz nie tu sedno sprawy) od "Interstellar". Czasem abstrahując od samej fabuły, filmy tej kategorii zachwycają przede wszystkim efektami specjalnymi, dźwiękowymi itd. Dzisiaj zostałam do tego stopnia pochłonięta przez film, że no niestety - wybacz organizmie, musimy być cierpliwi i do toalety wybierzemy się po seansie :D. Jedyny zarzut jaki mogę skierować w stronę fabuły, to to że moim zdaniem troszkę zbyt długo się ona rozwijała. Ale nie rzutuje to na moją ocenę, czyli 10/10 :)

Chyba jednak przejdę teraz do kwestii, która sama ciśnie mi się na język, a w tym przypadku na klawiaturę. Filmweb, a dokładniej ocena filmu. Trzeba przyznać, że jak na tak krótką "karierę" w świecie kina, jest ona bardzo wysoka - aktualnie 8,2 na prawie 1,500 głosów. Nie mniej jednak i tu pojawiają się typowo buraczane hejty. Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że każdy ma święte prawo wyrazić swoje zdanie, każdy ma prawo stwierdzić, że ten film był słaby. Mam na myśli bezsensowne zaniżanie średniej oceny wystawianiem najniższych not w celu "bez celu". Może nie będę się rozpisywać, po prostu pokażę czego nie lubię.



Tutaj użytkownik z wielką troską o nasze doznania i zawartość portfela, przestrzega tak:


Ok, dziękujemy, ale... swoje zdanie argumentuje między innymi:

hejterstwo na filmwebie

Hmm no tak czuję się przekonana... 



I już kończąc. Nie odkrywam Ameryki, wiem. Może piszę trochę pod wpływem emocji, ale zazwyczaj nie zwracam nawet uwagi na komentarze jakie znajdują się pod filmem, ponieważ nie powiedzą nam one prawdy o tym czy warto czy nie warto. Oczywiście nie wszystkie. Wolę sama ocenić film według własnych odczuć, bez wzbudzania jakichkolwiek wątpliwości przed jego obejrzeniem, nie wyczytując wcześniej pochlebstw i hejtów dotyczących filmów.

Oczywiście chętnie dowiedziałabym się zdania innych ludzi na temat filmu, nawet tych sprzecznych z moją opinią - ale autorstwa kulturalnych recenzentów, którzy potrafią przedstawiać swoją argumentację na poziomie godnym inteligentnego widza.

Chciałabym Wam też polecić inny serwis filmowy, na którym nie spotykam takiej agresji i nie bójmy się tego tak nazwać - prostactwa, mianowicie imdb.com.


Oglądaliście już może "Interstellar"? Jeśli tak to jakie macie wrażenia? :)