7 lutego 2014

Przepis na jarmuż - chipsy!


Chipsy z jarmużu


Jarmuż - warzywo poszukiwane przeze mnie od wiele miesięcy - w pogoni za jarmużem, dziś pierwszy raz udało mi się dorwać to cudo w moim osiedlowym warzywniaku. Nawet chwili się nie zastanawiałam, automatycznie wylądował w moim koszyku. Nie był w formie pełnego warzywa, lecz w liściach wyłożonych na tacce i zapakowanych w folię spożywczą. W domu już dokonałam rozporządzenia zakupem i podzieliłam go na kilka części według przeznaczenia.


Połowę rozdzieliłam do dwóch siatek i zamroziłam (jarmuż dobrze sobie z tym radzi, a nawet zaleca się mrożenie jego liści). Część odłożyłam do pudełka i następnie do lodówki - te liście posłużą mi za składnik kolejnych zielonych smoothies. A z reszty zrobiłam jarmużowe chipsy.


Przepis na takie chipsy jest banalnie prosty, a więc co zrobiłam:
- przepłukałam liście i odkroiłam pożądane fragmenty liści, bez jasnego i twardego rdzenia
- wyłożyłam na blaszce i następnie dodałam oliwę z oliwek oraz różową sól himalajską
- wstawiłam do piekarnika na 15 minut w temp. ok. 180 stopni


Nie będę ukrywać, że byłam dość podekscytowana pierwszym kęsem, gdyż nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Smak zaskoczył mnie jednak bardzo pozytywnie i taka forma jarmużu z pewnością zagości częściej w mojej diecie.

Pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. Ojej nigdy go nie widziałam ;) musze przyznać że wygląda całkiem jak brokuł!! ;) Ciekawa jestem czy podobnie też smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda trochę jak brokuł, ale to odmiana kapusty więc raczej w te smaki :)

      Usuń
  2. W takiej wersji jeszcze nie jadłam, czas wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nigdy jarmużu nie jadłam ;p Ale to może być doskonała przekąska :) Czy jarmuż jest drogi?

    paleblueme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest drogi, ostatnio coraz częściej pojawia się w biedronce na w lodówce z mieszankami sałatowymi :)

      Usuń
  4. Od dłuższego czasu poluję na jarmuż niestety w żadnym sklepie go jeszcze nie spotkałam. Ale poradziłam sobie z tym zakupem nasionek. Jak wyrośnie będę mogła w końcu spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo od tej strony zaatakowałaś temat, no pewnie trzeba sobie jakoś radzić :) Ja za to mam nadzieję, że częściej będzie pojawiał się w moim warzywniaku, choć i tak na wszelki wypadek zamroziłam sobie na zapas :)

      Usuń