31 października 2014

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana przez Kaję do Liebster Blog Award, w tym poście spróbuję sprostać wezwaniu i odpowiedzieć na zadane pytania :)

1. Jaka jest twoja ulubiona pora roku i dlaczego?
I to jest naprawdę trudne pytanie. Długo się zastanawiałam i niewiele z tego wynikło, chyba lubię wszystkie pory roku. Każda ma swoje wady i zalety, ale tak zdecydowanie lubię wszystkie cztery pory roku. Jedynym czynnikiem warunkujący moje samopoczucie jest już konkretna pogoda, a o tym musiałabym się już rozpisywać :)

2. Ulubiony kosmetyk jesieni?
może nie będę wymieniać firm kosmetycznych, ale jesienią zdecydowanie częściej używam przede wszystkim kosmetyków nawilżających oraz maseczek do twarzy i olejków do kąpieli :)

3. Jeżeli miałabyś polecić kosmetyk z niższej półki, jaki to by był?
Z niższej półki to znaczy cenowej? Hmm... nie wiem poleciłabym wypróbować niektóre kosmetyki Alterry :)

4. Ulubiony kosmetyk z Rossmana?
Tu nie mam pomysłu, myślę, że krem pod prysznic pomarańczowo-waniliowy z Alterry za zapach.

5. Moje ostatnie wakacje spędziłam....(gdzie?)
W tym roku wakacji nie miałam... Nie ma się czym chwalić - praktyki, praktyki, praktyki, za to rok temu byłam na Teneryfie i spędziłam tam cudowne lato. Za rok planuję gdzieś wyjechać, może Albania?



6. Co myślisz o vblogach?
Uwielbiam oglądać videoblogi, czasem spędzam na tym długie godziny. Moje ulubione vlogerki to m.in. michelle phan, nissiax83, lisiepiekło, azjatycki cukier, nieesia25. Wiele razy zastanawiałam się czy sama dałabym radę prowadzić swój kanał na yt :P


7. Ulubiony serial?
Kolejne trudne pytanie, chyba mam problem z wyborem jednej ulubionej rzeczy. 


Vikings:



Gra o tron: 



Supernatural:



W garniturach:



Bones:



Dynastia Tudorów:



Stop!! Czy to miał być jeden ulubiony serial? Chyba jestem "troszkę" niezdecydowana :)

8. Jeżeli miałabyś pieniądze i możliwości na remont tylko jednego pomieszczenia w domu, które by to było?
aktualnie wszystkie pomieszczenia w moim domu były dość niedawno remontowane i urządzane więc żadne...

9. Jaki olejek do masażu polecasz?
nie mam doświadczenia w tej kwestii jedyny jaki stosowałam do tej pory to z Alterry o zapachu papaji, ale w najbliższym czasie mam zamiar zacząć używać olejków dla dzieci z Rossmanna

10. Żel pod prysznic czy mleczko?
To zależy od wielu czynników, pory roku, zapachu kosmetyku, ale myślę że mimo wszystko moja skóra wybrałaby mleczko :)

11. Ulubiony kosmetyk?
aktualnie mam wielu ulubieńców, ale nie mam pomysłu który z nich mógłby być tym najulubieńszym, myślę że po prostu w najbliższym czasie napiszę posta z ulubieńcami października :)

No i to byłoby na tyle jeśli chodzi o pytania.
Już szykuję kolejne posty na najbliższe dni: porównanie wosków (3 rodzaje, w tym yankee), tangle teezer - moje pierwsze wrażenia oraz moje nowości do pielęgnacji i oczyszczania twarzy, tak więc zapraszam :)

Ps. Wesołego Halloween! Oto moja mała dynia (straciła niestety jednego ząbka :))

28 października 2014

Zakupy na jesienną chandrę :)

Jesienne mini haul


Dzisiaj postanowiłam umilić sobie nieco wieczór przed zmaganiami z referatem. Po zajęciach wstąpiłam do centrum handlowego na małe zakupy i tym sposobem nabyłam kilka przyjemnych gadżetów. W Empiku od razu ruszyłam w stronę książki "Zniszcz ten dziennik" za poleceniem Pauli, już nie mogę doczekać się tej kreatywnej destrukcji :) Zaskoczył mnie spory wybór różnych wariantów smakowych czekolad Milka, nie mogłam się zdecydować na jeden z nich. Próbowałyście kiedyś tej Milki z kawałkami prażonej kukurydzy? Wspominałam już kiedyś, że uwielbiam lisy? Chyba nie, a więc tak uwielbiam lisy i wilki (co pojawiło się ostatnio w nowym nagłówku, którego wygląd nadal staram się dopracować). W myśl mojej sympatii do lisów kupiłam sobie ogrzewacz do rąk z lisem (również w empiku) oraz prosty biały T-shirt z lisem w Medicine.


Jeśli chodzi o zakupy kosmetykowe, które trafią do kosmetycznej "poczekalni" gdyż zamiast się ograniczać tak jak obiecałam to sobie kilka postów temu, nadal gromadzę kosmetyki niczym zapasy jak wiewiórka orzechy na zimę... Szampon rumiankowy przydaje się u mnie raz na jakiś czas, aby lekko rozjaśnić włosy, których odcienia sama nie potrafię określić. Na szczęście kilka promieni słońca w lecie czy rumianek  i mogę podciągnąć je pod ciemny-złoty-blond. Jeśli chodzi o szampon professional argan keratin to jest to już moje drugie podejście, nie powiem żeby był nadzwyczajnie dobry, ale też nie jest zły. Do błota z morza czarnego wracam co jakiś czas. Ostatni raz stosowałam go z dobre 2 lata temu i byłam bardzo zadowolona (jeśli będziecie zainteresowane to może zrobię osobną recenzję tego produktu, jeśli nie będziecie to pewnie i tak zrobię, a co :)) Odżywka Argan Oil Marc Anthony gości u mnie pierwszy raz, wcześniej miałam odżywkę zwiększającą objętość i dość dobrze spełniała swoje zadanie więc jestem ciekawa działania tej. Używałyście kiedyś?

błoto z morza martwego organique
dead sea mud blog

Udało mi się w ORGANIQUE, (gdzie kupiłam też wyżej wspomniane błoto) kupić także wosk do kominka. Przymierzam się do zakupy kilku zapachów yankee candles w najbliższym czasie, ale nie mogłam się oprzeć temu zapachowi - słodkie banany! Bardzo przypadł mi do gustu, jestem ciekawa jak się sprawdzi w trakcie topienia. Jeśli chodzi o inne woski tej firmy to żaden mnie nie zachęcił.

wosk bananowy

 Próbowałyście tych kosmetyków? Czy Wy też lubicie umilać sobie jesienne dni zakupami? :))

Pozdrawiam!


26 października 2014

See By Chloe

See by Chloe - moje odkrycie zapachowe.

zapach see by chloe

Nareszcie zdecydowałam się na zakup nowych perfum. Ostateczny wybór padł na See By Chloe i zastąpi on teraz u mnie klasyczną Chloe, którą nadal uwielbiam, ale zmęczyła mnie trochę jej ciężkość. W sumie robię trochę na opak bo ten nowy zapach byłby bardziej adekwatny na wiosenno-letnie miesiące, a klasyczna Chloe na jesienno-zimowe :) Aczkolwiek jej zapach uwiódł mnie do tego stopnia, że w ogóle mi to nie przeszkadza. See By Chloe są bardzo świeże, słodkie, lekkie i ciężkie jednocześnie. Jak dla mnie idealne :) Do tego sam flakonik zaprojektowano na wzór klatek dla ptaków.

perfumy see by chloe

Opis producenta:

Nowe, pełne szyku perfumy to elegancki i energetyzujący kwiatowo-owocowy zapach. Kompozycja, której twórcą jest perfumiarz Michel Almairac, otwiera się świeżymi nutami bergamotki oraz kwiatu jabłoni, prowadzącymi do kwiatowego serca złożonego z nut jaśminu i ylang-ylang. Baza zapachu jest delikatna i waniliowo-piżmowa, z dodatkowymi akordami drzewa sandałowego.

A tak wyglądają nuty zapachowe:

Nuty głowy: bergamotka, kwiat jabłoni
Nuty serca: jaśmin, ylang-ylang
Nuty bazy: piżmo, wanilia, sandałowiec

skład perfum see by chloe

Douglas o See by Chloé:
Zapach zaprojektowany przez wybitnego perfumiarza Micheal Almairaca uwodzi kwiatową mgiełką jaśminu i kwitnącej jabłoni, błądzącą między akordami swieżej bergamotki i kremowych nut wanillii.

Zapach zdecydowany i uwodzicielski, dedykowany kobietom śmiałym i oryginalnym.



Wczoraj akurat tak się złożyło, że piekłam szarlotkę i po powąchaniu perfum od razu zgadłam, że jest tam kwiat jabłoni :) Jeśli macie podobne upodobania zapachowe, to polecam powąchać ten zapach w drogerii. Mój flakonik wody perfumowanej kupiłam za 199zł (30 ml) w Douglasie.

Pozdrawiam! 


18 października 2014

Kolejny jesienny dzień


Ostatnimi czasy coraz bardziej wkręcam się w naukę i muszę przyznać, że nawet sprawia mi to przyjemność. Mimo, że panika związana z wyborem tematu pracy licencjackiej narasta. Powoli zaczynam się też przyzwyczajać do nowego trybu funkcjonowania, mianowicie jednodniowego weekendu. Sama zdecydowałam się na taki intensywny rok, ale wiem, że wyjdzie mi to na dobre. 

Dziś podobnie jak każdy inny dzień staram się zaczynać od dużej szklanki ciepłej przegotowanej wody z 1/2 soku z cytryny. Koniecznie na czczo, najlepiej 20 minut przed śniadaniem. Czasami dodaję miodu, a czasem nie. Na zdjęciu akurat syrop z agawy. Tak przy okazji kupiłam go pierwszy raz i nie wiem co myśleć, bo po powrocie do domu, chciałam sprawdzić jakie ma zalety, zamiast tego zostałam zasypana artykułami o tym jak bardzo jest on szkodliwy. Nie wszystkie argumenty mnie przekonały, może rzeczywiście nie jest to taki cud, na jaki został wypromowany w brutalnym świecie handlu, ale też nie poczułam się na tyle zagrożona jego "wadami", żeby wyrzucić całość do kosza. Na pewno ten zużyję do końca, natomiast smakowo jednak chyba wolę miody, bo jak już wiele nie słodzę to z miodem sobie czasem pozwalam zaszaleć :)


Jestem pewna, że sporo z Was słyszało o zaletach spożywania takiego napoju rano po przebudzeniu, a zapewne niektóre z Was pewnie nawet to stosują. Gorąco polecam. 
Oto niektóre z zalet:
> oczyszcza organizm z toksyn
> wzmacnia odporność
> wspomaga metabolizm
> witamina C pozytywnie wpływa na jakość naszej cery 
(zwłaszcza zapobiega niedoskonałościom i zmarszczkom)
> utrzymuje zbilansowane PH 
> działa odchudzająco (zapobiega napadom uczucia głodu)


Dziś zrobiłam też małe zakupy. Bardzo cieszę się z tranu i magnezu, gdyż o tej porze roku są mi one niezbędne. Tran przede wszystkim na odporność, a magnez na skurcze i lepszą koncentrację. Do tego nabyłam wreszcie odżywkę Dove Oxygen Moisture, kolejną, która jak obiecuje producent ma skutecznie zwiększać objętość włosów (nawet 95%)... Do tej pory nie udało mi się dobrego efektu uzyskać z żadnym z tego typu kosmetyków, więc tu też nie liczę na cuda, ale wiecie nadzieja umiera ostatnia :). Do tego drugą odżywkę z tej samej serii, ale na zniszczone włosy, to głównie dla mamy, ale sama też z pewnością wypróbuję na zniszczone końcówki. Pierwszy raz też spotkałam się z antyperspirantem z Garniera w kremie, wybrałam ten bezzapachowy, gdyż w zupełności wystarcza mi, że pachnę sowimi perfumami, wolę jak zapachy się nie mieszają, bo różnie to się później kończy :d. I standardowo na chłodniejsze miesiące, krem do rąk intensywnie nawilżający z Garniera :) 

Stosujecie wodę z cytryną na czczo?
Testowałyście może któryś z kosmetyków?
Chętnie dowiem się waszych opinii, 

Pozdrawiam :*

14 października 2014

Wieczorne podjadanie, jesień taka piękna, czyli post życiowy z nudów :)


... tak to ja. Wiem, że to niezdrowy nawyk, kiedyś jadłam ostatni posiłek o 19 i jakoś z tym żyłam, ale ciężko. Lubię sobie umilać wieczory czymś smacznym, przy czym pamiętam o umiarze i dbam, aby nie należało to do śmieciowego jedzenia. 
---> na zdjęciu: kanapki z żółtym serem, niskosłodzoną konfiturą morelową i malinami, oraz koktajl: banan, truskawki, siemię lniane, maliny, woda, troszkę oleju kokosowego dla lepszej konsystencji.

Okej jest 22 (jak zaczynam pisać), częściowo usprawiedliwia mnie fakt, że chodzę późno spać, czasem nawet o 2. Jakaś taka moja specyfika, lepiej mi się uczy, nawet sprząta. Pokręcony mam ten zegar biologiczny, ale tu już całą winę biorę na siebie. Jeszcze miesiąc temu chodziłam grzecznie spać o 21, wstawałam o 7, dzień był o wiele dłuższy i lepiej go wykorzystywałam. 

Tak, dziś taki czysto życiowy post...
Ostatnio staram się (mimo natłoku spraw i obowiązków), przynajmniej raz w tygodniu wybrać się na dłuższy spacer. Zabieram mamę i psinę, aby odkrywać nowe miejsca w naszej okolicy. Za każdym razem wracamy pod wrażeniem, krajobrazu jaki nas otacza i miejsc, których wcześniej nie znałyśmy. Taki spacer zapewnia dobry humor na cały dzień, oraz mi daje motywacyjnego kopa do działania :)


Wiem, że to oczywiste, ale jestem ciekawa czy u każdego aż tak jest to widoczne. Mianowicie, kiedy mam kilka wolnych dni i mogę sobie pospać ile tylko zechcę, widzę wtedy ogromną poprawę cery. Nigdy nie miałam problemów z workami czy cieniami pod oczami, ale taki wypoczynek ekspresowo goi moje ewentualne stany zapalne na twarzy. 

Jesienią jednak wpadam w amok książkowo-serialowo-naukowy. I trudno mi się od każdej z tych rzeczy oderwać, oraz na siłę próbuję te wszystkie rzeczy ze sobą połączyć. Myślę, że muszę trochę popracować nad samokontrolą i lepiej zorganizować swoje wieczory :)


A na koniec taka moja jesienna stylizacja wykonana na http://www.polyvore.com/.
Nie wiem czy znacie tę stronkę, ale jeśli choć trochę interesujecie się modą, lub po prostu lubicie się bawić w łączenie ubrań w różne zestawy i poszukiwanie inspiracji to polecam :) Ja sama czasem szukam ubrań podobnych do tych, które sama posiadam i łącze je w różne zestawy. Czasem przychodzą naprawdę ciekawe pomysły.

12 października 2014

Małe zakupy - Rossmann, Biedronka :)

Dzisiaj post na szybko, bo chciałam się z Wami podzielić tym jakie kosmetyki udało mi się dzisiaj upolować w Rossmannie.


Nie ukrywam, że jestem fanką Alterry, a do tych zakupów zainspirowała mnie troszkę niessia25. Przede wszytskim chciałam wypróbować Olejek pod prysznic z Isany, bo wcześniej używałam tylko tego z nivea, a tu cenowo różnica jest dość znaczna. Według mnie zapach jest przyjemny, choć niektórzy wyczuwają w tym zapachu rybę? Nie wiem o co chodzi, bo ja takiego odczucia nie mam. Następnie zależało mi też na emulsji oczyszczającej z granatem z Alterry (choć obecnie używam pasty zaja liście manuka - o nim w tym poście --> pasta liście manuka), ale potrzebuję też czegoś delikatniejszego na rano). Pilnie potrzebowałam również delikatnego peelingu do ciała, wybrałam peeling pod prysznic PAPAJA I EKOLOGICZNY KOKOS z Alterry, przyznam że zachęcił mnie również zapach :) Ostatnio bardzo polubiłam się z aloesem (o tym wkrótce napiszę post) więc skusiłam się również na chusteczki oczyszczające z aloesem z Alterry. No i mój ulubieniec - krem pod prycznic POMARAŃCZA BIO i WANILIA BIO - bardzo lubię za zapach i konsystencję, choć bardzo się nie pieni, uważam że w przypadku tego kosmetyku nie jest to istotne - to w końcu krem :) Kolejny produkt z aloesem - mleczko do ciała Garnier, choć nie przepadam za balsamowaniem się, to czasem moja skóra się jednak o swoje upomni, a wtedy sięgnę właśnie po ten kosmetyk. I ostatni produkt to dwufazowy płyn do demakijażu Lirene, szukam czegoś lepszego od nivea, ale w przystępnej cenie, teraz ten produkt idzie do testowania :)

Pochwalę się też jakiego umilacza do mojego pokoju udało mi się nabyć w Biedronce za 40 zł:
Szczerze? Jest tak puszysty, że chętnie spałabym teraz na podłodze :]

I jeszcze mały bonus, ale to już z Netto - fioletowa kreda do włosów, co by czasem zaszaleć :)



Pozdrawiam :)


10 października 2014

Mój pierwszy CUD MIÓD BOX

Cud miód box nr 9

cud miód box

Jakiś czas temu, odkryłam cud miód box i bez wahania zamówiłam paczki na 3 miesiące. Dziś dotarł do mnie pierwszy box i już w pierwszej chwili wiedziałam, że to nie były zmarnowane pieniądze. Najlepsza w tym wszystkim była moja reakcja przy odpakowywaniu boxa. Uśmiech nie schodził mi z twarzy ani na moment, w trakcie studiowania jej zawartości :)

chleb żytnio-gryczany przepis

I cały urok w tym, że produkty w każdym boxie są dla nas niespodzianką. Mój chłopak śmiał się ze mnie, jak z małego dziecka z nową zabawką :D Już kompletuję składniki na chlebek żytnio-gryczany, który upiekę na weekend. Myślę, że morelowa konfitura skomponuje się z nim idealnie, już nie mogę się doczekać.

cud miód box 9

Wspaniałe regionalne produkty, a do tego wszystko przepięknie zapakowane. Wszystkim zastanawiającym się czy warto, gorąco polecam spróbować :)


8 października 2014

♥ Jesień ♥



Dzisiaj typowo jesienny post, czyli co jesienią lubię najbardziej. Jak zapewne większość z Was - wraz z początkiem października oficjalnie rozpoczęłam sezon jesienny, a co za tym idzie...


6 października 2014

Chomikowane kosmetyki, czyli co zalega na w mojej łazience. Część I: Pielęgnacja twarzy.

kosmetyki do pielęgnacji twarzy

Do napisania tego posta nakłoniło mnie, moje przerażenie po zestawieniu wszystkich kosmetyków zalegających w mojej łazience. Uważam, że nadszedł najwyższy czas na zapanowanie nad tym nieładem i wprowadzeniem porządku na kosmetycznych półkach moich łazienkowych czterech ścian. Początkowo przymierzałam się do zrobienia zbiorczego projektu denko, lecz zmieniłam nieco taktykę. Postanowiłam przedstawić kosmetyki w poszczególnych blokach tematycznych, związanych z przeznaczeniem produktów. I tak właśnie, zacznę dziś od zestawienia produktów, których używam/ używałam i odłożyłam w zapomnienie/ chcę zużyć. Ciekawych zapraszam do czytania :)

4 października 2014

chleb czystoziarnisty & pasta z czarnej fasoli i pietruszki


Tak właśnie spędziłam dzisiejszy dzień, choć część mnie spierałaby się, że się obijałam to dzisiejsze kulinarne szaleństwo temu zaprzecza. Oczywiście zamiast zabrać się za referat, postanowiłam zrobić sobie jeszcze jeden dzień "luzu" i zajęłam się pichceniem w towarzystwie "Dynastii Tudorów", po raz kolejny - stara miłość nie rdzewieje :)



Czarną fasolę kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością już jakiś czas temu, nie mając z resztą absolutnej koncepcji co z nią zrobię. Pierwszy przepis jaki mnie zainteresował, był właśnie na pastę i tak też postanowiłam rozpocząć moją znajomość z czarną fasolą. Odkładałam to dobre pare miesięcy, zniechęcał mnie długi czas namaczania i gotowania. Dziś się przełamałam i jak się okazało wcale się to nie dłużyło. Niby powinno się potrzymać nasze czarne fasolki w wodzie przez całą noc, ja przyznam że przy moich w zupełności starczyło ok. 4 godzin. Co robimy później:

- gotujemy wymoczoną wcześniej fasolę przez jakieś 45 minut, do momentu aż fasola zmięknie
- ja dodałam w trakcie gotowania lubczyk ogrodowy (suszony)
- odlewamy sobie szklankę wody z gotowania, do późniejszego rozcieńczenia pasy
- wszystko blendujemy z pokrojonym "byle jak" pęczkiem świeżej pietruszki
- dodajemy trochę oleju dla lepszej konsystencji oraz sól i pieprz dla smaku
- jeśli pasta jest zbyt gęsta dodajemy trochę wody z gotowania

Voila!

Oprócz pasty, dzisiaj wypróbowałam również chleb biedronkowy z samego ziarna. Muszę przyznać, że nasz wkład w jego wykonanie jest minimalny, a efekt cieszy. Nie jest to jednak porcja chleba dla całej rodziny. Choć chlebek jest mały to smaczny, i bardzo sycący.




Na dzisiaj to wszystko.
Plan na jutro, jesienny spacer :)

Miłego wieczoru ;)