30 grudnia 2014

Było, minęło...


Kolejny rok za nami. Po kilku chwilach refleksji, stwierdzam, że 2014 był dla mnie bardzo pozytywny, spędziłam dużo czasu z przyjaciółmi, wiele pracowałam nad sobą (pod wieloma względami), walczyłam z wieloma przeciwnościami losu i wyznaczyłam sobie wiele celów, które udało mi się zrealizować. Cieszę się, że w tym roku cała moja rodzina trzymała się w zdrowiu i mam nadzieję, że 2015 będzie równie łaskawy pod tym względem.

Aczkolwiek zamiast skupiać się na wspomnieniach, bo u mnie zawsze znajdzie się na nie czas - postanowiłam wspomnieć również o postanowieniach i celach na rok 2015. Zauważyłam, że pisząc listy postanowień w pewnym momencie zaczynałam wymagać od siebie zbyt wiele. Teraz staram skupić się na najważniejszych kwestiach typowo rozwojowych (licencjat, zaliczenie kursu graficznego, sesja, prawo jazdy, zdrowa dieta i aktywność), dodatkowo tworzę osobną listę marzeń i mniejszych celów na nadchodzący rok. Taka mapa marzeń, bo marzenia się spełniają, ale najczęściej to my sami je spełniamy :)


Życzę Wam kochani, aby nadchodzący rok 2015 nikogo nie zawiódł, abyśmy wszyscy przeżyli go pięknie i szczęśliwie, ciesząc się jego każdym dniem, nie marnując czasu na stres i smutki, oby nie było ku temu żadnych powodów :)

Pozdrawiam i do usłyszenia w 2015!

29 grudnia 2014

Smak świąt...

Witajcie, dzisiaj znów z 1-dniowym poślizgiem, ale nadal w projekcie :) U mnie smak świąt bożonarodzeniowych to przede wszystkim uszka z barszczem. Czekam na nie cały rok, choć oczywiście mogłabym się na nie skusić wiele razy w roku, ale wtedy nie smakują tak samo na święta. Jest to potrawa bez której nie wyobrażam sobie świąt, a od kilku lat przygotowuje je sama. Oczywiście nie przebiłam jeszcze przepisu mojej babci.


Przepisów na uszka jest wiele. Ja przygotowuję je w nieco bardziej skomplikowany sposób, chodzi tu przede wszystkim o farsz, który u mnie składa się z: słodkiej kapusty (nie kiszonej!), pieczarek i grzybów. Ale nawet z samymi pieczarkami smakują bardzo dobrze. Natomiast barszcz, robię na mocnym przygotowanym wcześniej rosole, dodając wodę z gotowania grzybów (do uszek), dużo buraków oraz koncentrat do barszczu (i oczywiście wiele innych przypraw). Zdradzę Wam też, że moja babcia do ciasta na uszka dodaje 1 jajko na kilogram mąki oraz trochę mleka, dzięki temu się nie rozgotują i nie będą się sklejać :)


A jaka jest Wasza ulubiona potrawa?

23 grudnia 2014

Kruche ciasteczka korzenne na święta - przepis :)


Dzisiaj podzielę się Wami chyba najprostszym przepisem na kruche ciastka, które urozmaicając przyprawami korzennymi idealnie wpasują się w klimat świąt. Ja swoje zrobiłam wczoraj i teraz tylko czekają na udekorowanie. Najbardziej w robieniu takich ciasteczek lubię, piękny zapach który wypełnia całe mieszkanie na długi czas. 

Składniki (w moim przypadku na 2 blachy, polecam wypróbować połowę proporcji na 1 blachę)
- 500 g mąki
- 200 g cukru
- 250 g margaryny
- 2 łyżeczki cynamonu
- małe opakowanie cukru migdałowego
- odrobina soli
- odrobina gałki muszkatołowej
- 2 jajka

Mąkę przesiewamy, suche składniki łączymy ze sobą, następnie dodajemy margarynę pokrojoną w kostki i nożem, bądź też łopatką plastikową kroimy nadal w mące, aby połączyć z resztą składników. Dodajemy jajka i zaczynamy ugniatanie. Ja na szczęście miałam tutaj pomoc chłopaka, który dość szybko ugniata do dobrej konsystencji. Gdy nasze ciasto nie będzie się już sypać i będzie miało gładką konsystencję - wstawiamy na jakieś 20 minut do lodówki. 

Później zostaje nam tylko sama produkcja ciasteczek, polecam ciasto wałkować na grubość 0,5 cm. 


Ciasteczka wstawiamy do piekarnika na 20 minut w temperaturze 180*C.



Życzę wszystkim wesołych i spokojnych Świąt :)

22 grudnia 2014

Nie mogę żyć bez...

Ale mam niesympatyczny poślizg, no ale w sumie tylko jeden dzień. Ale usprawiedliwię się, że to dlatego że byłam w trakcie podróży na święta do rodzinnego miasta :). Długo myślałam o tym bez czego nie mogę żyć i pojawiało się wiele pomysłów przyziemnych i nieco bardziej istotnych. Nie wiedziałam jak zbudować tego posta, którymi kwestiami się zająć, tymi pierwszymi, czy drugimi - ważniejszymi. Pomyślałam, że skoro atmosfera świąteczna u mnie w pełni, a tu najważniejszą rolę odgrywa dla mnie miłość. Rodzina, przyjaciele i bliscy. To oni są dla mnie najważniejsi i bez nich nie mogę żyć. W święta czuję to jeszcze bardziej, gdy mamy okazję spotkać się wszyscy razem, wspólnie celebrować ten piękny dzień, bo żadne spotkania nie są tak piękne jak właśnie te w zimowe święta Bożego Narodzenia. Jest to również czas, który spędzam ze swoją drugą połówką na rozmaitych zachciankach, przygotowywaniu prezentów (które wprost uwielbiam robić, o wiele bardziej niż je dostawać), pieczeniu pierniczków, a jeśli mowa już o potrawach to tutaj naszym daniem popisowym są co roku przyrządzane uszka, z prawdziwym domowym, barszczem. Tyle uroków ma ten czas, że ja nie mogłabym go nie doceniać :)


W sumie teraz to szczęścia brakuje mi tylko śniegu, choć to że go nie ma ma swoje plusy i minusy :D




11 grudnia 2014

Grudzień w słowach: Sposób na zimowe dni

W tym tygodniu udało mi się zorganizować posta już nie na ostatnią chwilę jak ostatnio. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi sposobami na zimowe dni, nie są to wszystkie na jakie miałabym ochotę, aczkolwiek wszystkie jakie udało mi się realizować w ostatnich dniach i uchwycić na zdjęciach :)
No to zaczynamy!

1. Dieta - i zimowe smoothie! Aktualnie na tym skupiam się najbardziej, na studiach mamy teraz szalone tępo, zbliżają się święta i chwila odpoczynku z rodziną, bardzo nie chciałabym zachorować. Do tego od jakiegoś czasu, gdy odżywiam się zdrowo widzę, znaczną poprawę cery, skóry, paznokci itd. Aktualnie mamy bardzo dużo owoców w sklepach, a przede wszystkim sezon na cytrusy w pełni :) Rano nie wyjdę z domu wypicia i przygotowania sobie na uczelnię koktajlu. Składniki smoothies jakie u mnie aktualnie goszczą to: banany, kiwi, jarmuż, maliny, woda kokosowa, truskawki, len mielony, i z tego czaruję bombę witaminową.  Do tego dużo imbiru do herbaty, tran, magnez i nie narzekam na swoją odporność :)

zimowe smoothie przepis




2. Świąteczne dekoracje

To jest coś co w okresie świątecznym lubię najbardziej, oczywiście poza czasem dla rodziny. Bardzo lubię dekorować wnętrza, rozwija to moją wyobraźnię, kreatywność, a przede wszystkim tworzy magiczną świąteczną atmosferę, której można doświadczyć tylko raz w roku, to czemu nie skorzystać? :)

dekoracje świąteczne blog

dekoracje świąteczne vintage

3. Gorące herbaty, dużo gorących herbat :)

Jakiś czas temu częściej pijałam czarne, teraz znów wróciłam do zielonych. Ale lubię wszystkie, ziołowe, smakowe również. Ciemne czasem słodzę miodem leśnym lub syropem z agawy, choć nie często. Ciepłe herbaty przyjemnie rozgrzewają i są idealnymi kompanami do blogowania, książek, seriali, nie oszukujmy się - do wszystkiego :))


4. Książki, seriale, blogi

Tradycyjnie jak na okres jesienno-zimowy przystało, takie rozrywki nabierają nowego znaczenia :) Choć bardzo żałuję, nie nie mogę się im oddać w pełni i na dłuższy czas, ah te studia :(



5. Nawilżanie!

I tu kolejna czynność, która aktualnie bardzo pokazuje zalety jej przestrzegania w tym okresie. Kupiłam ostatnio krem do twarzy Pharmaceris, oliwkę do ciała babydream z Rossmann'a, a oliwka z Alterry i olej kokosowy goszczą u mnie od dłuższego czasu. Już widzę pozytywne efekty, bo zawsze w okresie jesienno-zimowym miałam problem z łuszczeniem się skóry i przesuszaniem, głownie na twarzy. Teraz nie mam już z tym problemu, a do tego jeszcze pomadka rumiankowa z Alterry przed wyjściem z domu, i żaden zimny wiatr nie będzie groźny dla naszej skóry :)


6. Jarmarki świąteczne

To też od kilku lat u mnie tradycja, najbardziej lubię jarmarki bożonarodzeniowe w Berlinie (tzw. weihnachtsmarkt'y). Grzane wino, owoce w czekoladzie, migdały w lukrze, świąteczne rękodzieła, czego chcieć więcej? :)





No i to chyba wszystko, na co aktualnie znajduję czas. Brakuje mi ruchu i więcej czasu na świeżym powietrzu, a niestety wiem, że w najbliższym czasie się to nie zmieni, Zapewne wrócę do ćwiczeń domowych, na szczęście mam trochę gadżetów do ćwiczeń i płyt DVD :)

A jakie Wy macie sposoby na zimowe dni?


Pozdrawiam :)

7 grudnia 2014

List do...


Drogi Święty Mikołaju!
Piszę do Ciebie ten list i sama jestem pełna podziwu, gdyż nie spodziewałam się, że jeszcze przydarzy mi się korespondować z Tobą. Ostatni list pisałam do Ciebie zapewne z 10 lat temu... Pamiętam bardzo dokładnie coroczny rytuał sporządzania listy wymarzonych prezentów, przypuszczam, że byłam dość wymagającym brzdącem, ale nigdy mnie nie zawiodłeś. Na obecnym etapie mojego życia, nie potrafię już prosić o rzeczy materialne, nie są mi one do szczęścia potrzebne. Dlatego właśnie postanowiłam napisać właśnie do Ciebie, do nikogo innego (choć przyznaję się miałam pewien pomysł, aby napisać do Twojej małżonki - Pani Mikołajowej po kilka porad w organizacji świąt, nie śmiem wątpić, że jest ekspertem - aczkolwiek ostatnia rozmowa z babcią rozwiała moje wszelkie wątpliwości). W tym roku chciałam Cię prosić o kilka nie-rzeczy, z zapasem na przyszły rok, kiedy może znowu się do Ciebie zwrócę z prośbami.
  • zdrowie dla mnie i dla wszystkich moich bliskich
  • motywację w pisaniu pracy licencjackiej i studiowaniu
  • energię do czerpania z życia jak najwięcej
  • cierpliwość do ludzi, którzy często moją cierpliwość nadwyrężają
  • szczęście na co dzień i w dążeniu do celu
Całuję, Madeleine.

Ps.: Jeszcze jedno życzenie, a raczej prośba do czytelników posta. Każdy z nas może być św. Mikołajem, nie tylko dla swoich bliskich. Ja co roku staram się dołączyć do jakiejś akcji charytatywnej, a jest ich pełno organizowanych w czasie świąt chociażby mikołajkowy blok reklamowy, akcja podaruj misia, w wielu sklepach stoją kosze gdzie można wrzucać słodycze i zabawki dla dzieci, koce i jedzenie dla zwierzaków ze schroniska. Gorąco zachęcam do brania udziału w takich akcja, czasem nie trzeba wiele poświęcić, aby umilić innym ten świąteczny czas :) !!


Post ten jest pierwszym z 5, które napiszę na blogu w ramach projektu "Grudzień w słowach", organizowanego przez Różową Klarę. Obawiałam się, że nie zdążę, ale udało się i napisałam list. Niesamowicie długo głowiłam się kogo wybrać na adresata, ale im bardziej oryginalne pomysły przychodziły mi do głowy, tym bardziej zaplątane miałam wytłumaczenie takiego wyboru, dlatego też podobnie jak u niektórych innych uczestników, padło po prostu na św. Mikołaja. 

Jak byłam mała uwielbiałam pisać do niego listy, a jak nie teraz (dzięki Klarze) to kiedy? Najwięcej refleksji pojawiło się w trakcie formowania samych próśb, bo czego tak na prawdę mogę chcieć? Jasne jest mnóstwo rzeczy, które mogły by mi się przydać, czy chociażby książek, które chciałabym przeczytać. Ale są to rzeczy tak przyziemne, że dzisiaj głupio mi o nie prosić. Jak już Mikołaj miałby spełnić moje prośby, to te wymienione powyżej uszczęśliwiły by mnie najbardziej.

Michael Bublé idealny na święta!

A jak u Was świąteczna atmosfera? Ja niedługo zabieram się za pieczenie świątecznych babeczek i ciasteczek, którymi zapewne też pochwalę się na blogu :)

W moich czterech ścianach też robi się już coraz bardziej świątecznie:



Pozdrawiam!
Madeleine :)