7 grudnia 2014

List do...


Drogi Święty Mikołaju!
Piszę do Ciebie ten list i sama jestem pełna podziwu, gdyż nie spodziewałam się, że jeszcze przydarzy mi się korespondować z Tobą. Ostatni list pisałam do Ciebie zapewne z 10 lat temu... Pamiętam bardzo dokładnie coroczny rytuał sporządzania listy wymarzonych prezentów, przypuszczam, że byłam dość wymagającym brzdącem, ale nigdy mnie nie zawiodłeś. Na obecnym etapie mojego życia, nie potrafię już prosić o rzeczy materialne, nie są mi one do szczęścia potrzebne. Dlatego właśnie postanowiłam napisać właśnie do Ciebie, do nikogo innego (choć przyznaję się miałam pewien pomysł, aby napisać do Twojej małżonki - Pani Mikołajowej po kilka porad w organizacji świąt, nie śmiem wątpić, że jest ekspertem - aczkolwiek ostatnia rozmowa z babcią rozwiała moje wszelkie wątpliwości). W tym roku chciałam Cię prosić o kilka nie-rzeczy, z zapasem na przyszły rok, kiedy może znowu się do Ciebie zwrócę z prośbami.
  • zdrowie dla mnie i dla wszystkich moich bliskich
  • motywację w pisaniu pracy licencjackiej i studiowaniu
  • energię do czerpania z życia jak najwięcej
  • cierpliwość do ludzi, którzy często moją cierpliwość nadwyrężają
  • szczęście na co dzień i w dążeniu do celu
Całuję, Madeleine.

Ps.: Jeszcze jedno życzenie, a raczej prośba do czytelników posta. Każdy z nas może być św. Mikołajem, nie tylko dla swoich bliskich. Ja co roku staram się dołączyć do jakiejś akcji charytatywnej, a jest ich pełno organizowanych w czasie świąt chociażby mikołajkowy blok reklamowy, akcja podaruj misia, w wielu sklepach stoją kosze gdzie można wrzucać słodycze i zabawki dla dzieci, koce i jedzenie dla zwierzaków ze schroniska. Gorąco zachęcam do brania udziału w takich akcja, czasem nie trzeba wiele poświęcić, aby umilić innym ten świąteczny czas :) !!


Post ten jest pierwszym z 5, które napiszę na blogu w ramach projektu "Grudzień w słowach", organizowanego przez Różową Klarę. Obawiałam się, że nie zdążę, ale udało się i napisałam list. Niesamowicie długo głowiłam się kogo wybrać na adresata, ale im bardziej oryginalne pomysły przychodziły mi do głowy, tym bardziej zaplątane miałam wytłumaczenie takiego wyboru, dlatego też podobnie jak u niektórych innych uczestników, padło po prostu na św. Mikołaja. 

Jak byłam mała uwielbiałam pisać do niego listy, a jak nie teraz (dzięki Klarze) to kiedy? Najwięcej refleksji pojawiło się w trakcie formowania samych próśb, bo czego tak na prawdę mogę chcieć? Jasne jest mnóstwo rzeczy, które mogły by mi się przydać, czy chociażby książek, które chciałabym przeczytać. Ale są to rzeczy tak przyziemne, że dzisiaj głupio mi o nie prosić. Jak już Mikołaj miałby spełnić moje prośby, to te wymienione powyżej uszczęśliwiły by mnie najbardziej.

Michael Bublé idealny na święta!

A jak u Was świąteczna atmosfera? Ja niedługo zabieram się za pieczenie świątecznych babeczek i ciasteczek, którymi zapewne też pochwalę się na blogu :)

W moich czterech ścianach też robi się już coraz bardziej świątecznie:



Pozdrawiam!
Madeleine :)





5 komentarzy:

  1. Z upływem lat prosimy o zupełnie inne rzeczy, więc niech Twoje prośby zostaną wysłane :) Zdecydowanie warto coś zrobić dla innych-przynajmniej ten raz w roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog! będę zaglądać częściej :) chciałabym Cię serdecznie zaprosić na mojego, którego dopiero co założyłam, będzie mi niezmiernie miło :) fithealthycouple.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo sympatyczny list:) Chyba każdy z nas z wiekiem zmienia swoje potrzeby. Coraz bardziej cieszą nas właśnie te rzeczy niematerialne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super to napisałaś. Ja co roku wrzucam jedzenie do sklepowych koszyków :)

    OdpowiedzUsuń