29 marca 2015

#fotografia





Aparat fotograficzny jest nie tylko przedłużeniem oka, ale również umysłu. Może widzieć ostrzej, dalej, bliżej, wolniej i szybciej niż oko. Może ujrzeć niewidzialne światło. Dzięki niemu możemy zobaczyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Zamiast używać aparatu tylko do odtwarzania obrazów chciałbym stosować go, tak by to, co niewidzialne dla oczu, stało się widzialne.
- Wynn Bullock

Wydaje mi się, że fotografia jest nie tylko najlepszym sposobem na kolekcjonowanie wspomnień, ale również wspaniałym sposobem na wykazanie się swoją kreatywnością. Mówiąc o kreatywności, uważam że posiada ją każdy, bez wyjątku. Ja jestem typowym samoukiem, w sumie to nawet nie powiedziałabym, że potrafię poprawnie robić zdjęcia. Czasem uda mi się tak nakombinować w ustawieniach, aż wyjdzie coś przyzwoitego innym razem zrobię świetne zdjęcie na ustawieniach automatycznych. Myślę więc, że sekret udanego zdjęcia należy w dużej mierze o szczęścia (oczywiście nie mówiąc o profesjonalistach, którzy używają swojego sprzętu z wyrafinowaniem godnym czarnoksiężnika i jego różdżki), ale przede wszystkim od nas samych - a tu nie chodzi mi o umiejętność zastosowania odpowiednich ustawień, ale o to jak my widzimy otaczający nas świat. Siedząc z przyjaciółką w parku na ławce,  obserwując to samo środowisko, tych samych ludzi - każda z nas widzi je inaczej i to jest piękne, gdyż nasza osobowość, wrażliwość, doświadczenie kieruje naszymi zmysłami i koncentruje się często na zupełnie innych elementach otoczenia. Robiąc zdjęcie skrupulatnie planuję jak przedstawić najpiękniej to co takie właśnie jest dla mnie, aby wybrać odpowiedni kadr, ustawić ostrość na odpowiedni punkt, ale nie uwzględniając wyłącznie tego aby zdjęcie było "poprawne", lecz aby koncentrowało się na tym co ja chcę pokazać i co według mnie w tej konkretnej wizji jest najważniejsze.



Natura świetnie współpracuje z aparatem i jest chyba najlepsza na początek. Osobiście nie raz czytałam poradniki, blogi podające wskazówki jak zacząć swoją przygodę z fotografią, ale nigdy tej całej wiedzy nie wykorzystałam w praktyce. Chyba sama szybciej uczę się metodą prób i błędów, niż siedząc godzinami nad podręcznikiem. Natomiast lubię od czasu do czasu poczytać takie książki, pozaznaczać sobie w nich poszczególne patenty, popodkreślać fragmenty instrukcji do aparatu, a następnie wykorzystać konkretne triki w praktyce.


Choć zdaję sobie sprawę, że jakbym więcej posiedziała właśnie nad teorią to już dawno miałabym o wiele większą wiedzę, ale chyba nie czerpałabym z tego takiej satysfakcji - po prostu lubię do pewnych rzeczy dochodzić sama. Cały czas się uczę i nadal jeszcze wiele przede mną. Niestety często na przeszkodzie staje mi czas, a konkretnie jego brak. Choć przecież nie ma braku czasu. Nie będę zwalać tu na studia, licencjat, kursy, pracę i inne, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że wszystko tkwi w organizacji czasu, a nie w jego braku. Również nie od dziś wiem, że im więcej mam na głowie, tym więcej zrealizuję. Dlatego zachęcam Was do upychania pomiędzy domowe obowiązki, czy te związane z pracą, czy ze studiami - jak najwięcej czynności, które Was pasjonują i pozwalają na poznawanie siebie i poszerzanie własnych horyzontów.


Jeśli interesujecie się fotografią, to gorąco polecam Wam książkę "Fotografia cyfrowa. Ponad 300 porad i wskazówek jak robić wspaniałe zdjęcia" - jest to zdecydowanie najlepsza książka o fotografii z jaką miałam do czynienia, zawiera informacje odnoście techniki, sprzętu, kompozycji oraz edycji i obróbki zdjęć. Nie ma tam lawiny tekstu i zbędnego lania wody. Bardzo spodobały mi się praktyczne i rzeczowe wskazówki np. jak robić zdjęcia gwiazd, jak zbudować własny aparat otworkowy, jak uchwycić ruch farby, jak zrobić zdjęcie aby wyglądało jakbyśmy lewitowali w powietrzu i wiele, wiele innych :)

Do napisania :)
M.



2 marca 2015

Bakłażano-gryczano-pieczarkotlety - autorski przepis na wegetariański obiad :)


Kotlety z bakłażana, kaszy gryczanej i pieczarek.


Dziś przychodzę do Was z moją wielką improwizacją - kulinarną, która wyszła całkiem nieźle więc postanowiłam się nią podzielić na blogu. Nie wiem czy istnieje podobny przepis i czy ktoś był przede mną, natomiast sama nie przeglądałam internetu. Składniki na to wegetariańskie danie wybrałam trochę przypadkowo, po prostu wybrałam się do sklepu i wrzucałam do koszyka coś z czego uda mi się sklecić kotlety wegetariańskie (ewentualnie wegańskie z pominięciem jajka). Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do zapoznania się z przepisem :)


Składniki:
  • bakłażan
  • pieczarki (ja użyłam brunatnych)
  • 1 i pół torebki kaszy gryczanej
  • pół cebuli
  • 1 jajko
  • przyprawy według uznania (u mnie sól himalajska, pieprz, lubczyk, bazylia)
do surówki: biała rzodkiew + jogurt grecki + szczypta ksylitolu (lub innego cukru jaki używacie)



Nastawiamy do gotowania kaszę gryczaną, w tym czasie zajmujemy się resztą składników, mianowicie kroimy w kostkę bakłażana, kostkę i pół cebuli - ja nie robiłam tego w taką dokładnie, równiutką kosteczkę, szkoda naszego czasu i tak później potraktujemy całość blenderem. Pokrojone składniki podsmażamy na patelni z niewielką ilością oleju (opcjonalnie, np. olej kokosowy, olej ryżowy) aż całość zmięknie i odstawiamy do ostudzenia, ugotowaną kaszę również. W między czasie kiedy wszystko się studzi, możemy zając się przygotowaniem surówki, u mnie dzisiaj gościła biała rzodkiew, lata jej nie jadłam... Nic prostszego - obieramy, ścieramy na tarce z dużymi oczkami dodajemy jogurt grecki (lub śmietanę) - ilość według uznania, możemy dodać nieco cukru (u mnie ksylitol) czy też soku z cytryny. Ostudzoną kaszę wraz z naszymi podsmażonymi warzywami wsypujemy do jednej miski, dodajemy 1 jajko i 2 łyżki mąki jaglanej (tutaj chodzi o jakieś spoiwo, przyznam że mąka jaglana nie jest tutaj najlepsza, ale ja ją lubię i taka konsystencja mimo wszystko mi pasowała - można ją zastąpić inną mąką czy też bułką tartą, jak kto woli). Dodajemy przyprawy, całość mieszany i traktujemy blenderem, jednak nie zamieniając całości na zupełną papkę, ja lekko zblenderowałam aby masa lepiej się lepiła. Następnie formujemy kotlety obtaczając lekko mąką. Smażymy i jemy :) 

Przepis łatwy i nie wymagający wiele czasu, gorąco polecam. Jeśli pominiemy jajko w kotletach i jogurt w surówce to będzie można zaliczyć go do diety wegańskiej. 

Pozdrawiam :)